„Weny nie szukam, ona jest we mnie”. Wywiad z Marcinem Krukiem

marcinkruk„Mógłbym grać w kółko jedną piosenkę, jarać się tym, jak świetnie ją wykonuję, ale byłbym ciągle na jednym poziomie” – uważa Marcin Kruk z Lublina. Pasjonat gitary i bluesa rok temu postawił na muzyczny rozwój. To właśnie on jest bohaterem dzisiejszego wywiadu.

M.Ś.: Praca i rozwój zawsze miały dla Ciebie ogromne znaczenie. Jak znajdujesz czas na tworzenie muzyki?

M.K.: Jest trochę tak, że dzień bez gitary to dzień stracony. Jeśli jednego dnia nie wygospodaruję czasu na muzykowanie, to drugiego dnia już mi tego brakuje. Oczywiście bywa tak, że ogrom obowiązków odrywa mnie od muzyki na kilka dni, ale wtedy w wolnym czasie odbijam to sobie z nawiązką.

M.Ś.: I tak jest od roku. Co pchnęło Cię w stronę muzyki te 12 miesięcy temu?

M.K.: Dwie sytuacje, które nastąpiły w bardzo krótkim czasie po sobie. Najpierw pewien znajomy wszedł po raz pierwszy do mojego pokoju, rozejrzał się po nim i powiedział: „muzyka musi być dla Ciebie bardzo ważna”. Wtedy ja się rozejrzałem pod tym kątem i byłem zaskoczony: tak wiele było w nim muzyki. Wielka grafika z gitarą na ścianie uzupełniona o przyczepione obok winyle, dwie gitary na stojakach, wieża, adapter, wielki stojak z płytami CD, drugi trochę mniejszy z winylami. Dotarło do mnie, że muzyka faktycznie jest dla mnie bardzo ważna. Druga sytuacja była ostatecznym punktem zapalnym. Stworzyłem melodię, która bardzo mi się podobała. Wtedy doszedłem do wniosku, że jeśli nie zrobię czegoś ze swoimi zdolnościami muzycznymi, to kiedyś będę bardzo żałował.

M.Ś.: Wystartowałeś z muzyką wtedy, gdy większość ludzi odchodzi już od swoich marzeń. Muzyka to Twoje marzenie czy sposób na odreagowanie codzienności?

M.K.: Nazwałbym ją właściwą drogą, taką, którą czuję. Ciężko to opisać słowami. Dzięki temu, że chcę się w tym kierunku rozwijać, powstają w mojej głowie marzenia z tym związane, więc w pewien sposób jest marzeniem. Nie nazwałbym za to muzyki odreagowaniem rzeczywistości. Za to na pewno jest moją najlepszą metodą odpoczynku.

M.Ś.: Chcesz oddać się muzyce. Co z tym, czym zajmowałeś się w zasadzie od zawsze: biznes, marketing, zarządzanie?

M.K.: Nie przekreślam dotychczasowych ścieżek. Raczej myślę o tym, jak je najefektywniej połączyć z tymi, które się pojawiają. Poza tym, ja nie potrafię usiedzieć na miejscu, mam na tyle energii, by rozwijać wiele ścieżek kariery.

Posłuchaj kompozycji Marcina Kruka

M.Ś.: Myślisz, że spełnianie marzeń może iść w parze z codziennymi obowiązkami i nawałem pracy? Zazwyczaj jest tak, że, aby robić coś dobrze, trzeba temu poświęcić maksimum czasu. Tobie jedno i drugie wychodzi… śpiewająco. Jak to robisz?

M.K.: To nie jest tak, że zawsze jest kolorowo i wszystko mi wychodzi tak, jakbym sobie tego życzył. To nie będzie oryginalne stwierdzenie, ale uważam, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie i skuteczna praktyka. Pozytywne nastawienie nie zakłada, że wszystko mi się uda, ale raczej, że jeśli coś się nie uda, to trzeba wyciągnąć wnioski i próbować dalej. Natomiast skuteczny trening to taki, który faktycznie rozwija. Mógłbym siedzieć z gitarą, grać w kółko jedną piosenkę, jarać się tym jak świetnie ją wykonuję, ale byłbym ciągle na jednym poziomie. Tylko trening rozwijający nowe umiejętności daje rozwój. Nie chodzi więc o poświęcenie jednej czynności maksimum czasu, a raczej o maksymalne wykorzystanie tego czasu.

M.Ś.: Zatrzymajmy się na samej muzyce. Jak określiłbyś gatunek, w którym czujesz się jak ryba w wodzie?

M.K.: To, co obecnie tworzę, chyba należałoby określić mianem akustycznego rocka z akcentami bluesowymi. Jeśli ktoś ma na to krótszą nazwę, chętnie ją poznam. (śmiech)

M.Ś.: Masz swój sprawdzony sposób komponowania? Gdzie szukasz weny twórczej?

M.K.: W moim przypadku najczęściej powstaje główny riff gitarowy, rozwijam go, obudowuję sekwencją akordów. Linia melodyczna wokalu rzadko powstaje od razu, raczej wyłania się sama po dziesiątkach lub nawet setkach powtórzeń na gitarze. Tekst to ostatni etap. Co jest ciekawe i niezrozumiałe nawet dla mnie, jego początek czasem też wyłania się sam. Po prostu nucąc melodię, zaczynam, w którymś miejscu dodawać jakieś słowo, a potem obudowuję ten wers tematem, w który chcę ubrać daną melodię. Weny nie szukam, ona jest we mnie. Siadam i tworzę. Czasem podoba mi się mniej, czasem bardziej.

 Polub fanpage młodego muzyka

M.Ś.: Co odgrywa ważniejsza rolę w Twojej twórczości: głos czy gitara?

M.K.: Nie uważam by na tym etapie dało się jednoznacznie wyróżnić jedno lub drugie. Wokalu uczę się od około pół roku, parę lat temu przeszedłem operację krtani, więc mogę powiedzieć, że teraz odkrywam swój głos na nowo. Na gitarze gram od wielu lat, ale progres, który zrobiłem przez ostatnie pół roku dzięki częstszemu, efektywniejszemu treningowi oraz uczestnictwie w warsztatach bluesowych jest ogromny. Na pewno w zakresie jednej jak i drugiej umiejętności czeka mnie wiele nauki.

M.Ś.: Czy Twoje doświadczenie w marketingu pomaga Ci w promocji muzyki?

M.K.: Myślę, że tak. Dopiero zaczynam promocję, bo mówiąc językiem marketingowym, musiałem „dopracować produkt”, czyli wyszlifować umiejętności do takiego poziomu, bym mógł ze spokojem prezentować moje piosenki publicznie.

M.Ś.: Możesz powiedzieć z czystym sumieniem, że z muzyki da się żyć? To Twoje marzenie. Jak chcesz je realizować?

M.K.: Na pewno z muzyki da się żyć, bo znam ludzi, którzy to robią. Póki co skupiam się na tym, żeby chłonąć jak najwięcej wiedzy praktycznej o tworzeniu muzyki i o całej branży. Nie wiem, który kierunek mnie porwie, może wokal, może gitara, a może songwriting.

M.Ś.: Twoje najbliższe plany muzyczne? Kiedy i gdzie zagrasz? Kiedy możemy spodziewać się płyty?

M.K.: Właśnie moja piosenka „Wandering Star” znalazła się w propozycjach do LubListy w Radiu Lublin. Mam już nagrany kolejny kawałek do publikacji na moim profilu na soundcloudzie. Czekam tylko na ostatnie poprawki ze studia. Kwiecień szykuje się luźniejszy pod kątem moich działań firmowych, więc liczę, że będzie czas, by pokoncertować w Lublinie i być może w Warszawie.

M.Ś.: Więc życzę Ci powodzenia, trzymam kciuki za jak najwyższe miejsca na LubLiście i mam nadzieję, że to dopiero początek sukcesów.

Reklamy
Otagowane ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Reklamy
%d blogerów lubi to: